logo  

Strona poświęcona technicznym aspektom instalacji

solarnych i nie tylko

 

Solar Keymark niebezpieczeństwa i pułapki

 

 

W poprzednich miesiącach na łamach "Magazynu Instalatora" poruszany był wielokrotnie temat certyfikacji kolektorów słonecznych w ramach dobrowolnego znaku Solar Keymark. Jednak, według mnie, nie wszystko co wiąże się z tym znakiem jest tak jednoznaczne, jak mogłoby się wydawać.

Tego, że kolektory słoneczne powinny być poddane badaniom przez niezależne od producenta laboratoria i oceniane przez Jednostki Certyfikujące, nikt dziś nie neguje. A przy okazji producent dowiaduje się od niezależnej, trzeciej strony, jak jego wyrób klasyfikuje się na tle konkurencji i czy ze swojego wyrobu może być dumny oraz co jeszcze należy poprawić, aby kolektor był jeszcze sprawniejszy. Badanie kolektorów przez niezależne laboratoria, deklarujące wykonanie badań zgodnie z normą europejską EN 12975-2:2006 "Słoneczne systemy grzewcze i ich elementy. Kolektory słoneczne - Część 2. Metody badań", ma tę zaletę, że wykonywane są przez kompetentne laboratoria zgodnie z procedurami badawczymi opartymi o tę samą normę, przy użyciu aparatury badawczej nadzorowanej i sprawdzanej przez laboratorium oraz w bardzo podobnych warunkach badań, opisanych również w normie. Należy więc przyjąć, że wyniki tych badań są rzetelne, niezależnie od tego, na jakim terytorium laboratorium się znajduje. Normy są dokumentami dobrowolnymi i to od producenta kolektora zależy, jaki zakres badań zleca laboratorium do wykonania. Nie zawsze musi to być cały zakres normy. Dla kolektorów stosowanych w naszej szerokości geograficznej najistotniejsza jest sprawność cieplna kolektora sprawdzona zgodnie z punktem 6 normy EN-12975-2. Jednostka certyfikująca potwierdza swoim certyfikatem zgodność wykonania kolektora z wymaganiami normy EN-12975-1:2006 "Słoneczne systemy grzewcze i ich elementy. Kolektory słoneczne. Część 1 wymagania ogólne", przy jednoczesnym zagwarantowaniu, że badania wykonane były zgodnie z normą EN 12975-2:2010.


Proces



Kolektor do badań musi być pobrany z bieżącej produkcji. Przy ubieganiu się o certyfikat zgodności producent zobowiązany jest przekazać Jednostce Certyfikującej wraz z wnioskiem: sprawozdanie z badań, instrukcję obsługi i montażu kolektora z podaniem roku i daty wydania, rysunki wykonawcze zatwierdzone przez producenta do stosowania w procesie produkcji, warunki techniczne wykonania i odbioru kolektorów, na zgodność z którymi producent wykonuje i sprawdza kolektory w toku produkcji, oznacza piktogramami i odbiera kolektor, oznaczając go tabliczką znamionową zgodnie z normą EN-12975-1. Do wniosku producent zobowiązany jest również dostarczyć atesty lub certyfikaty na istotne elementy użyte do produkcji kolektora.
W trakcie procesu certyfikacji Jednostka Certyfikująca ocenia dokumentację dostarczoną przez producenta, jak i proces produkcji kolektorów pod kątem zgodności z przekazaną dokumentacją i ich powtarzalnością wykonania.
Wydanie certyfikatu poprzedzone jest zawarciem umowy miedzy jednostką a producentem kolektora, w której zawarte są prawa i obowiązki wynikające z udzielonej certyfikacji. Certyfikat wydawany jest na 5 lat. Od momentu wydania certyfikatu jednostka sprawuje nadzór na wydanym certyfikatem poprzez okresowe kontrole w zakładzie produkującym kolektory. Kontrole obejmują proces produkcji, dokumentację, aparaturę kontrolno-pomiarową stosowaną w toku produkcji.
Wydany certyfikat dotyczy wyłącznie kolektorów o parametrach takich, jakie zostały określone w wyniku badań w laboratorium badawczym. Wszelkie zmiany, jakie zamierza wprowadzić producent (dotyczące np. zmiany materiałów, procesu produkcji itd.) muszą być konsultowane z Jednostką.
Tak więc wydany certyfikat to nie tylko potwierdzenie zgodności z normą przedmiotową, ale również stały nadzór Jednostki nad procesem wykonywania kolektorów.


Co daje znakowanie?



Wraz z programem NFOŚiGW "dopłat do kolektorów" znak Solar Keymark z pewnością nabrał na popularności, a w debacie pojawiały się nawet głosy, aby ograniczyć dofinansowanie jedynie do urządzeń posiadających ten znak. Co jednak tak naprawdę daje nam znak Solar Keymark naklejony na kolektorze?
Jak opisałem powyżej, badania kolektora wykonywane przez laboratorium na zgodność z normą EN 12975-2 są takimi samymi badaniami, które później mogą być wykorzystywane przez jednostkę certyfikującą w procesie certyfikacji lub w procesie uzyskania znaku Solar Keymark. W obu przypadkach wydane certyfikaty potwierdzają zgodność kolektora z normą EN 12975-1. W obu też przypadkach w procesie uzyskania certyfikatu oceniana jest dokumentacja, jak i proces produkcji kolektorów oraz sprawowany jest nadzór nad wydanym certyfikatem.
W pewnych elementach Solar Keymark wykracza szerzej poza opisane procedury. Przykładowo zakłady produkujące kolektory wizytowane są przez jednostki wydające certyfikat Solar Keymark dwa razy w roku, a na producenta kolektorów nakładany jest wymóg posiadania systemu zapewnienia jakości wg ISO 9001.
Oczywiście tak rozszerzona procedura nie jest tania i, jak łatwo zauważyć, koszty otrzymania znaku Solar Keymark będą rosły odwrotnie proporcjonalnie do wielkości produkcji. Dla firm produkujących rocznie dziesiątki tysięcy m2 paneli kolektorów otrzymanie znaku Solar Keymark nie stanowi specjalnie dużego finansowego obciążenia. Jednak dla małych producentów jest to, z pewnością, bardzo duży koszt.
Nie jest też prawdą, że w celu uzyskaniu znaku Solar Keymark każdy kolektor badany jest na zgodność z całym zakresem normy EN 12975-2. Spotykałem się z certyfikatami Solar Keymark wydanymi na cały typoszereg kolektorów na podstawie badań pierwszego w typoszeregu kolektora na zgodność z całym zakresem normy EN 12975-2 i ostatniego na zgodność z 12975-2 pkt. 6 "Sprawność cieplna". Badane były również kolektory z datą produkcji sprzed 5 lat.


Znak a oczekiwania klienta



Osobiście nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że kolektor, który nie posiada znaku Solar Keymark, z automatu jest gorszy od tego ze znakiem. Dodatkowo jest tu jeszcze jeden bardzo istotny aspekt do poruszenia. Zarówno Solar Keymark, jak i obecnie obowiązujące normy tak naprawdę nie dają odpowiedzi najistotniejszej dla indywidualnego klienta, który nie zna się na zawiłościach tabel, wykresów i wyników podawanych w raporcie, czy zakup kolektora spełnia jego oczekiwania.
Samej normie, obowiązującej na kolektory słoneczne, można zarzucić dość duże niekonsekwencje. Jako przykład ograniczę się do kolektorów próżniowych, które stają się coraz bardziej popularne. Ponieważ te kolektory różnią się znacznie między sobą budową i zasadą działania, to aby w jednolity sposób móc przyjąć jednolite kwalifikacje, przeciętny użytkownik ogranicza się jedynie do podanego parametru, jakim jest jego sprawność. I tu przy kolektorach próżniowych jest pułapka. Otóż jeżeli weźmiemy do porównań dwa takie same kolektory, gdzie w jednym pod rurami dodano lustro płaskie lub paraboliczne, to ten kolektor będzie miał o ponad 50% mniejszą sprawność od tego bez lustra. Natomiast uzysk energetyczny kolektora z lustrem będzie większy o ok. 30%. Ale takiego parametru jak uzysk energetyczny próżno szukać w danych technicznych kolektora, a przecież jest on też wyznaczany.
Mój osobisty zarzut do znaku Solar Keymark dotyczy faktu, że nie weryfikuje on parametrów cieplnych kolektorów, a jedynie je wyznacza i potwierdza jak w przypadku certyfikacji prowadzonej przez jednostki certyfikujące. Najdobitniej widać to w kolektorach sprowadzanych z Chin. Obecnie prawie wszystkie te kolektory posiadają Solar Keymark, ale czy oprócz znaku spełniają one nasze oczekiwania? Wielu użytkowników przekonało się, że kupując kolektor ze znakiem Solar Keymark, zostali "nabici w butelkę". A to z tego powodu, że takie kolektory posiadają sprawność na poziomie 35%.
W aspekcie dofinansowań do instalacji przez NFOŚiGW dziwi więc bezgraniczne zaufanie do znaku Solar Keymark, bez postawienia choćby dolnej poprzeczki uzysków energetycznych lub sprawności optycznych stosowanych kolektorów.
Z tego powodu z całą stanowczością mogę stwierdzić, że znak ten nie jest gwarantem wysokich uzysków cieplnych z kolektorów. Nie daje możliwości łatwej kalkulacji uzysku energii z kolektora i porównywania kolektorów między sobą. Z tego względu, z punktu widzenia konsumenta, nie spełnia najważniejszych zadań.
Jest jeszcze jedna pułapka, o której należy wspomnieć. Otóż można zostać producentem kolektorów, nie produkując ich. Solar Keymark może otrzymać firma, która handluje kolektorami lub je sprowadza, widniejąc jako firma posiadająca ten znak. W znacznej części takie praktyki stosowane są dla chińskich kolektorów.
Wiele złego napisano odnośnie jedynego w Polsce laboratorium badającego kolektory słoneczne, zarzucając mu niepełne badania. Ale mało kto zastanowił się nad tym, że jako jedno z niewielu w Europie posiada stanowiska do badań na cały zakres normy EN 12975-2, jak również przy użyciu symulatora promieniowania słonecznego, co stanowi niemałe zaplecze do badań całorocznych, dzięki czemu nie ustępuje w niczym innym laboratoriom w Europie. Może Polskie Centrum Akredytacji powinno zweryfikować w wielu sprawach swoje podejście, a nie odbierać akredytację? Może w myśl zasady: "Polacy nie gęsi, też swoje laboratorium mamy" należy jak najszybciej doprowadzić do jego powtórnego otwarcia?
A tak na marginesie, można zadać pytanie, ile laboratoriów działających w systemie Solar Keymark ma akredytację na zgodność z normą EN IS0 17025, potwierdzoną przez Jednostkę Akredytującą wyznaczoną w danym państwie?
Są kraje, gdzie chroni się własnych producentów, a u nas zalew kolektorów niespełniających podstawowych oczekiwań użytkowników jest normą. Może polskie laboratorium powinno właśnie stać na straży interesów polskiego użytkownika, nie dopuszczając przy tym do zalewu urządzeniami, co prawda posiadających znak Solar Keymark, ale o żenująco niskich parametrach cieplnych?
Na marginesie dodam, że Solar Keymark jest dobrowolnym znakiem handlowym stworzonym przez przedstawicieli branży producentów kolektorów ESTIF i w mojej ocenie odpowiada na potrzeby producentów, a nie użytkowników tych urządzeń.
Z tego problemu zdają sobie sprawę instytucje zajmujące się zagadnieniami "słonecznymi". Pewną odpowiedzią na ten problem jest wprowadzana norma EN 15316-4.3:2007 "Systemy ogrzewania budynków - Metoda obliczania wymagań energetycznych systemów i wydajność systemów - Część 4-3: Systemy wytwarzające ciepło, słoneczne systemy cieplne", gdzie przedstawiono sposób, metodę i założenia do programu symulacyjnego do obliczania wydajności cieplnej kolektorów słonecznych dla konkretnych, wybranych lokalizacji w oparciu o otrzymane z badań parametry cieplne kolektora słonecznego oraz referencyjną instalację. Pozwoli to na ujednolicenie metod porównań kolektorów słonecznych. Niemniej należy zaznaczyć, że będzie to jedynie wartość porównawcza, która nie przedstawia uzysków rzeczywistej wydajności cieplnej kolektorów zainstalowanych w instalacji słonecznej.

powrót